SMUTNY KONIEC GRUPY "GROŹNEGO"

Fragment książki Piotra Kosobudzkiego "Przez druty, kraty i kajdany" opisujący ostatnie dni istnienia partyzanckiego oddziału "Groźnego".

       "Zimą i wiosną 1946 r. na terenie powiatu turkowskiego, a ściślej okolic Dobrej, grasowała luźna grupa składająca się z około 30 soób przypadkowych, niepewnych i bez wyobraźni ochotników. Kim był i skąd przybył ich dowódca "Groźny", nikt nie wiedział. Że był wrogiem narzuconego nam komunistycznego reżimu, to dobrze. Ale że zgrupował ludzi pod broń w czasie politycznie beznadziejnym, kiedy Alianci zaprzedali Polskę i nie było już żadnych szans na zwycięstwo, to źle. Zastępcą jego była osoba o pseudonimie "Orzeł". Kiedy zameldowałem o tym "Remiszowi", ten zaproponował mi nawiązanie kontaktu i podporządkowanie ich z całym oddziałem naszej Okręgowej Komendzie Akcji Specjalnej w Łodzi. Będąc przeciwny dalszemu bezowocnemu przelewowi krwi, nie zgodziłem się na to. Prędzej czy później grozi im zagłada i ja podsycać tego nie będę.
       13 marca 1946 r. w rejonie wsi i lasów Prażuchy i Czachulec, około 10 km na zachód od Dobrej, oddział "Groźnego" został przez KBW z pomocą UB i MO z Turku rozbity i rozproszony.
       Siedmiu rozbitków z tego oddziału schroniło się w domu Władysława Opali we wsi Czyste, 4 km na zachód od Dobrej. Byli to:
1. Dowódca "Groźny" - Eugeniusz Kąkolski, ranne w prawe płuco,
2. "Jagódka" - Henryk Ostojski, mieszkaniec wsi Skęczniew,
3. NN... dezerter z jednostki WP w Sieradzu, w mundurze i z kb,
4. NN... dezerter z wojska radzieckiego w stopniu porucznika,
5. "Cygan" - Józef Czupryn - ze wsi Januszówka, komendant milicji i dezerter z MO w Dobrej, mający wielu konfidentów i kontaktujący się z MO w Dobrej. Wokół jego osoby i działalności krążyły wersje, zgodnie z którymi szeroko mówiono, że był zdrajcą.
6. Łasocha Stanisław - dezerter z MO w Dobrej, którego do oddziału zwerbował "Czupryn-Cygan".
7. NN...
       15 marca 1946 r. wczesnym rankiem, do niestrzeżonego domu Władysława Opali, w którym znajdowało się tych siedmiu partyzantów, milicjant z Dobrej - Edward Kurczewski podprowadził oddział KBW - Poznań składający się z 12 polskich i 18 ruskich żołnierzy. Zaskoczonych nagle wezwano do wyjścia i poddania się.
       Po krótkim zamieszaniu Czupryn wezwał kolegów:
       - Za duża ich siła - poddajmy się!... i sam pierwszy wyszedł.
       Jeszcze chwila i zaczęli wychodzić inni na podwórko. Poddali się. W izbie na rozpostartej słomie pozostał jeszcze ranny "Groźny" i gospodarz z żoną i dzieckiem na łóżku.
       Opania szybko odkrył piwnicę i nakłonił do ukrycia się w niej rannego "Groźnego", po czym zagarnął słomą i sam wyszedł do tamtych na podwórko.
       Znajdujący się wśród jeńców Czupryn wydał, że w izbie znajduje się jeszcze dowódca oddziału "Groźny". Gdy wezwano go do wyjścia i poddania się ten nie usłuchał. Bronił się jeszcze, ostrzeliwując z piwnicy, a gdy rzucono przez okno granat, demolując izbę, ostatni nabój skierował w swoją własną głowę.
       Kiedy wywleczono go na podwórko, żył jeszcze. Charczącego i konającego jeden z polskich oprawców zaczął kopać, lżąc obelżywie. Na to jeden z ruskich żołnierzy zwrócił mu uwagę, że tak "nie nada".
       W śledztwie Czupryn wydawał jeszcze innych ocalałych z rozbitego oddziału. Donosicielami Czupryna m.in. byli: Feliks Ciachacz i Konstanty Klimczak zamieszkali we wsi Januszówka. Podczas przesłuchań i bicia aresztowanych turkowska bezpieka przetrzymywała Czypryna w przyległym pokoju, aby w każdej chwili mieć go pod ręką gotowego do konfrontacji. Kiedy torturowany Ostojski nie chciał zeznawać, otworzono drzwi i Czupryn rzekł: "Jagódka" przyznaj się. Tych wiadomości o roli Czupryna w UB udzielił pewny osobnik pełniący funkcję magazyniera UB.
       Brat Józefa Czupryna - Stanisław Czupryn też był konfidentem. Wydał on jednego z członków grupy, Józefa Olszewskiego zamieszkałego w Skęczniewie. Świadek aresztowania Władysław Skórka powiedział:
       - Wracałem rowerem z Dobrej. Przed cmentarzem skęczniewskim zatrzymali mnie ubowcy i z rękoma do góry postawili koło samochodu stojącego na drodze przed zabudowaniami. Józefa Olszewskiego znaleźli i wyprowadzili ze stodoły z rozbitą twarzą i zakrwawioną. Kiedy się obejrzałem, dostałem kolbą w plecy i upadłem. Leżąc widziałem jeszcze, jak Olszewskiego bili kolbami i pół żywego rzucili na samochód.
       Po śledztwie prowadzonym w Turku i Kaliszu Władysława Opalę zwolniono. Zwolniono też konfidenta Czupryna.
       Rozprawa sądowa odbyła się jakopokazowa w trybie doraźnym 16 kwietnia 1946 t. w Domu Partii w Turku.
       Przewodniczącym sądu doraźnego był sędzia wojskowy w stopniu majora. Egzekucji przez rozstrzelanie na sześciu skazanych na karę śmierci dokonano w pobliskim lesie w dwa dni po wyroku, w Wielki Czwartek dnia 18 kwietnia 1946 r. Świadkami egzekucji byli: ksiądz Katarzyński i doktor Fordoński.
       Rozstrzelani zostali: 1) Nowak Jan, 2) Królak Roman, 3) Olszewski Józef, 4) Antczak Antoni, 5) Łasocha Stanisław, 6) Ostojski Henryk.
       Zakopano ich w lesie na miejscu rozstrzelania.
"


Strona główna   |   Wstecz   |   Góra